Ostatnimi czasy oskarżano „na salonie” niektóre osoby skupione wokół lewicowych mediów o „sekciarstwo”, a nawet porównywane je do Świadków Jehowy. Przyjrzyjmy się, czy takie porównanie ma sens .

Powstałe w latach 80-tych XIX wieku Towarzystwo Biblijne i Traktatowe – Strażnica jest korporacją. Świadkowie Jehowy to spółka prawa handlowego, a nie kościół. Nie będąc kościołem głoszą poglądy o charakterze religijnym. Uważają się za posiadaczy jedynej doktryny wiodącej do zbawienia, którą to doktrynę intensywnie propagują.

Również i lewica nie jest zarejestrowana jako kościół, a mimo to głosi poglądy religijne. Od czasów Marksa, Lenina i Hitlera słyszymy z ust lewicowych przywódców, że Boga nie ma. Jest to twierdzenie religijne. Oczekujemy również jakiejś ziemskiej formy zbawienia po ( odpowiednio długim – najlepiej tysiąc lat) okresie rządów lewicy. Jeśli, mimo starań lewicy, zbawienie nie nadchodzi, to znaczy, że zawinił „diabeł” ( konserwatywne trolle, sypiące piach w tryby i wkładające kij w szprychy postępu). I to także jest poglądem religijnym.

Zarówno lewica, jak i Świadkowie Jehowy nie są zainteresowani debatą. Oni muszą powiedzieć swoje, ponieważ oni WIEDZĄ, a rozmówca nie wie. Jedni i drudzy nie są też zainteresowani kontaktami z „niewiernymi” (chyba, że celem kontaktów jest nawracanie), gdyż to mogłoby skazić ich czystość doktrynalną

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Przejdźmy do różnic.

Do organizacji Świadków Jehowy trzeba oficjalnie przystąpić. Można też się z nimi nie spotykać. Natomiast z lewicy nie sposób się wypisać, a jej propagandy nie sposób uniknąć. Lewica przemawia w imieniu całego społeczeństwa i całe społeczeństwo reprezentuje. Jeśli ktoś sobie takiej reprezentacji nie życzy, to lewica będzie tym bardziej przemawiała w jego imieniu, gdyż jest to najwyraźniej osobnik słaby na umyśle, potrzebujący opieki ludzi światłych.

Jeśli nie przyjmiemy doktryny Świadków Jehowy zakończą oni rozmowę tak: Proszę zostać przy swoim zdaniu, a my pozostaniemy przy swoim. Czyli będzie grzecznie.  Z lewicą grzecznie się nie uda. Usłyszymy, że jesteśmy „niereprezentatywną sferą publiczną”, że jesteśmy „chorzy z nienawiści”, a nasza Biblia jest fałszywa. 

Świadkowie Jehowy ograniczają działalność wyłącznie do swojej organizacji. Lewica natomiast pragnie mieć wpływ na edukację i podporządkować sobie wszystkie media. Dopuszczalne postawy to ateizm (w najlepszym razie agnostycyzm) i naturalizm. Propaganda homoseksualna jest obowiązkowa, a eutanazji będzie można (o to walczy lewica) dokonywać na osobach nieprzytomnych i nieświadomych, bez względu na to, czy, będąc świadome, osoby te podzielały lewicowy system wartości.

Zdaniem lewicy należy także dokonywać aborcji na dzieciach nienarodzonych, mimo że nie wiadomo, jakie poglądy te dzieci miałyby po urodzeniu. Być może nie byłyby lewicowcami i nie popierały aborcji? Lewica jednak mówi w imieniu wszystkich. Także tych nienarodzonych.

               Lewica kieruje też pieniądze podatników na wsparcie prywatnych firm. Ale to już nie jest fanatyzm religijny. To jest zwykłe złodziejstwo.